Blog Pati Sołtysik prosi o zaakceptowanie plików cookie związanych z działaniem strony internetowej. Więcej informacji o plikach cookie i przetwarzaniu danych osobowych można znaleźć w Polityce ochrony prywatności.późniejAKCEPTUJE

twarz, która nie brzmi znajomo

Do napisania tego tekstu podchodziłam już wielokrotnie. Niby sprawa wydaje mi się prosta i oczywista, a z drugiej strony często dziwi mnie jak wiele ta kwestia budzi emocji oraz kontrowersji. W zasadzie w każdym cyklu Q&A na moim profilu na Instagramie pojawia się pytanie „ dlaczego nie pokazujesz twarzy Stasia” ? Zdarzają się też złośliwe uwagi oraz komentarze na ten temat … Najbardziej absurdalny i śmieszny  jaki  przeczytałam to, że „na pewno mam brzydkie dziecko i wstydzę się go pokazywać”! Pomijając taki hejterski punkt widzenia chciałabym opowiedzieć dziś dlaczego uparcie i konsekwentnie chronię wizerunek Stasia mimo, że pojawia się zarówno na moim instagramie i blogu, a ci z Was, którzy są z nami od tych kilku lat wiedzą że bez Staszka nie ma moich, a w zasadzie naszych kanałów.  Nie zmienia to sytuacji że mój syn pozostaje osobą prywatną i nie wrzucam jego zdjęć nawet na mój prywatny profil na Facebooku. Bliskie nam osoby dostają regularnie zdjęcia Staszka, nie uważam jednak, że trzeba się dzielić nimi z całym światem.

Gdy byłam w ciąży tak naprawdę nie zastanawiałam się jaka będzie moja decyzja w tej sprawie … To nie jest “polityka i zaplanowany PR”. To jak zareagowałam i gdzie wyznaczyłam granicę stało się naturalnie, już po porodzie. Oboje z moim mężem jesteśmy zgodni co do takiego chronienia Stasia i w wielu sytuacjach przekonujemy się, że to była dobra decyzja.

Oczywiście ważnym aspektem jest rozpoznawalnaść Andrzeja i to, że przy nim też przestałam być anonimowa. Wiedziałam przed czym chce chronić Stasia. Showbiznes nie jest miejscem dla dziecka. Zdecydowanie! Przez to, że wizerunek Staszka jest chroniony- to w sytacji nawet jeśli paparazzi zrobią nam zdjęcia w bardzo prywatnej sytuacji jaką jest np. rodzinny spacer (mam też zdjęcia jak wychodzę ze szpitala po porodzie…) to nie wolno im opublikować buzi Stasia i jego zdjęcia na wszelkich portalach zawsze muszą być zmazane. Po moich kilku latach działalności w sieci, których nieodłącznym kompanem stał się nieuzasadniony hejt wiem, że dobrze zrobiłam “nie pokazując” Stasia. Co więcej, po tych pięciu latach odkąd jestem mamą wiem że nawet gdybyśmy byli totalnie anonimowymi osobami też chroniłaby wizerunek mojego dziecka.

Uważam że każdy jest specjalistą od swojego dziecka i nie powinniśmy krytykować zachowania innych, jednak wielokrotnie razi mnie to co jest publikowane w sieci przez innych rodziców… intymne momenty malucha, kompromitujące sytuacje, czy też nadużywanie wizerunku dziecka w celach zarobkowych. Nie mnie to jednak oceniać! Ja stawiam granice prywatności wyraźnie, mimo, że ja i moi najbliżsi jesteśmy obecni w sieci. Trzy lata temu spotkała mnie kradzież moich instagramowych zdjęć służących hakerowi do stworzenia fikcyjnego konta “catheriny” na Facebooku… Musiałam walczyć o to aby udowodnić, że zdjęcia przedstawiają mój wizerunek i ja jestem ich właścicielką. Pamiętam ile nerwów kosztowała mnie ta sytuacja i nawet nie chcę sobie wyobrażać, co by było gdyby to chodziło o zdjęcia na których jest moje dziecko. Łatwo zapominany jak skomplikowaną siecią jest internet i jak łatwo się w niej zagubić.

Zapominamy też, że nie możemy w stu procentach oddzielić tego co dzieje się w sieci i naszego życia. Ktoś powie że piszę o sytuacji ekstremalnej ale ja niestety nie uważam żeby ona była nierealna, gdy ktoś porywa dziecko, bo “doskonale zna je z sieci”… i tu mechanizm “nie rozmawiaj z obcymi” może nie zadziałać gdy taka “ciocia” albo “wujek” zna twoje imię, wie co lubisz i nawet pokaże Ci, że ma w telefonie twoje zdjęcia… okropne, tak ale możliwe.

Staś ma obecnie pięć lat  i jest bardzo mądrym rozumnym chłopcem. Wie gdzie pracuje tata i czym zajmuje się jego mama .Zresztą towarzyszy mi w pracy często i uczestniczy prawie w każdej mojej sesji zdjęciowej .Zadaje sporo pytań i ostatnio rozmawialiśmy dlaczego na zdjęciach, które ja publikuje nie widać jego buzi. Wytłumaczyłam mu, że nie chcemy z tatą aby obcy ludzie mogli go oglądać, że jest naszym skarbem, który chronimy. Staś to zrozumiał i ostatnio podczas urodzin kolegi powiedział do mamy Jasia, żeby nie wrzucała nigdzie jego zdjęć bo mama tego pilnuje;-)

Tak samo nie wyraziliśmy zgody aby zdjęcia Stasia widniały na stronie przedszkola do którego chodzi .Dla nas to kwestie bezpieczeństwa. Bezpieczeństwa, które przecież jako rodzice powinniśmy zapewnić naszym dzieciom. Oczywiście czasy się zmieniają, Instagram i inne portale społecznościowe są normalną i integralną częścią naszego życia, ale od nas zależy jak w tym wszystkim będą uczestniczyły dzieci. Szczególnie kiedy są małe i bardzo nieświadome tego co się dzieje, a jak się mówi “w internecie nic nie ginie”… stąd bardzo delikatnie podchodzę do treści jakie publikuję. Mimo, że w sieci pokazuję fragmenty naszego życia to są to tylko fragmenty, a cała reszta zostaje dla nas 😉

Nie wiem jak sytuacja będzie wyglądała za kilka lat. Byłoby hipokryzją z mojej strony gdybym kiedyś zakazała Stasiowi korzystać z Facebooka, Instagrama czy innego portalu. Wierzę, że dzięki mojemu doświadczeniu mogę pomóc mu robić to mądrze i na tyle na ile jest to możliwe w bezpieczny sposób. Zanim jednak dojdziemy do takiej rozmowy (myślę najwcześniej w podstawówce) nie zamierzam składać w sieci parasola ochronnego, który rozłożyłam nad Stasiem pięć lat temu. A dla Was nadal moi drodzy, Jego twarz nie brzmi znajomo 😉


Zdjęcia wykonała Iza FOTISKA

Sukienka TOVA

Biżuteria Apart

4.1 9 votes
Article Rating

Patrycja Sołtysik14 września, 2020share

Subscribe
Powiadom o
guest
7 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Mamą być
Mamą być
1 miesiąc temu

Dlatego ja zawsze przed zamieszczeniem gdzieś zdjęć czy nawet wysłaniem ich komuś jeśli jest na nich osoba trzecia pytam, czy mogę je udostępnić i zawsze denerwowało mnie, gdy ktoś bez mojej zgody publikował gdzieś jakieś moje zdjęcie bądź zdjęcie mojego dziecka.

Monika
Monika
1 miesiąc temu

Bardzo dobrze Was rozumiem i popieram. Ja jestem mamą dwójki dzieci 3,5 l. Ewa i 1,5 Wojtek i również nie wrzucam ich zdjęć do sieci, nawet na prywatnym profilu fb. Zarówno znajomi jak i najbliższa rodzina zna nasze stanowisko w tej sprawie i nie wpadliby na pomysł aby udostępnić wizerunek naszych dzieci. Sciskam

Anna
Anna
1 miesiąc temu

W pełni się zgadzam z powyższym tekstem. Mam pytanie co do zdjęć w przedszkolu. Napisała Pani, że nie wyraziła zgody na publikację zdjęć na stronie internetowej przedszkola, do którego uczęszcza Staszek. Czy nie żałuje Pani, że Staś nie będzie miał pamiątki z tego okresu nauki np. udziału w przedstawieniach? Czy może Staś jest fotografany w przedszkolu a zdjęcia z jego wizerunkiem otrzymuje Pani tylko i wyłącznie prywatnie?
Jeżeli to zbyt prywatne pytanie proszę nie odpowiadac. Pozdrawiam!

Anna
Anna
1 miesiąc temu

Dziękuję za odpowiedź!

7
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x