Blog Pati Sołtysik prosi o zaakceptowanie plików cookie związanych z działaniem strony internetowej. Więcej informacji o plikach cookie i przetwarzaniu danych osobowych można znaleźć w Polityce ochrony prywatności.późniejAKCEPTUJE

Wpatrzona mama

Bywają mamy „ślepo zapatrzone w swoje dziecko” ja zdecydowanie jestem wpatrzona w Stasia i uważam go za mój prywatny cud, ale dostrzegam wady mojego łobuza i potrafię krytycznie na niego spojrzeć. Wiem jakie to ważne, bo nie dostrzegając tych gorszych momentów i idealizując swoje dziecko mogłabym mu zrobić krzywdę. Stanisław jest dla mnie idealny choć do ideałów nie należy 😉 Kocham go bezgranicznie i bezwarunkowo ale nie bezkrytycznie podchodzę do jego zachowania.

Wracając do patrzenia na dziecko to po czterech latach odkąd urodził się Stasiek naszła mnie refleksja, że macierzyństwo to przywilej oglądania i podglądania rozwoju dziecka ( oczywiście z czynnym rodzicielskim udziałem ! ;-). Pamiętam radość i ekscytację gdy zobaczyłam pierwszy krok synka, pierwszy uśmiech, kiedy pierwszy raz samodzielnie zjadł zupę lub gdy teraz z dumą patrzę jak świetnie radzi sobie w przedszkolu. Byłam z nim w każdym z tych momentów, chociaż czasem „z bocznej pozycji”. Chciałabym zawsze być obok mojego syna, czasem bliżej czasem dalej. Marzę, aby jako nastolatek a później dorosły facet wiedział, że nawet daleko ale jestem i zawsze będzie mógł się do mnie przytulić ( na razie deklaruje, że będzie z tego korzystał 😉

Jednak nie chcę całe życie prowadzić go za rękę. Mimo, że spędzamy razem tak wiele czasu i lubimy tą naszą bliskość to nigdy nie byłam typem nadopiekuńczej mamy. Zaangażowanej owszem ale na placu zabaw stoję obok a nie co 5 sekund jestem przy Stasiu i go asekuruje albo wołam: nie rób tak ! uważaj! ostrożnie! … Zresztą przy temperamencie Stasia to chyba naprawdę bym zwariowała cały czas tak reagując.  Podpatrując jego relacje z kolegami patrzę właśnie, a nie reaguje gdy widzę drobne konflikty czy sprzeczki. Chętne później wysłuchuję o przygodach w przedszkolu, o kłótniach z kolegami i o tym jak się pogodzili. Patrzę i podziwiam jak kształtuje się mój synek.

Macierzyństwo to dla mnie również możliwość pokazania dziecku świata swoimi oczami, a później patrzenia na niego oczami dziecka. Śilnie to widzę podczas naszych podróży. Mam wrażenie, że uczymy się od siebie wzajemnie i to jest piękne.

Ostatnio koleżanka zapytała mnie co uważam jest najpiękniejsze w karmieniu piersią. Odpowiedziałam: wtulone w ciebie dziecko i jego wzrok … bezgraniczna miłość do mamy. W macierzyństwie wiele jest takich momentów, kiedy to właśnie dziecko „tak” patrzy na mamę i dla takich spojrzeń warto żyć.


Zdjęcia wykonała Kasia Bonczek http://happyfactory.com.pl

moja stylizacja :

sukienka Just Paul

Biżuteria Apart

Kapelusz Le Szapo

Staś:

spodnie i koszula https://www.cartersoshkosh.pl

Patrycja SołtysikPaździernik 23, 2019share

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o