Blog Pati Sołtysik prosi o zaakceptowanie plików cookie związanych z działaniem strony internetowej. Więcej informacji o plikach cookie i przetwarzaniu danych osobowych można znaleźć w Polityce ochrony prywatności.późniejAKCEPTUJE

ściana

Długo mnie tu nie było. Nie jest jednak łatwo gdy człowiek w życiu dotrze do ściany. Realnie nadal czuję, że tkwię w tym położeniu, ale niejako oswoiłam się z sytuacją i nieśmiało szukam drogi ucieczki.

Im więcej poznaję kobiet i ich macierzyńskich historii, im dłużej temat mnie dotyczy, mam wrażenie, że w każdej opowieści o leczeniu niepłodności następuje „moment ściany”. Dla niektórych jest to silne uderzenie niczym crash test, bo było już dobrze i była realna nadzieja, szansa. Inni natomiast małymi kroczkami do tej ściany dochodzą widząc jak właśnie krok po kroku możliwości i rozwiązania się wyczerpują . Niezależnie od sposobu i stylu dotarcia do owej ściany, choć z własnego doświadczenia wiem, że ten pierwszy rodzaj jest bardziej bolesny i mniej spodziewany, to zawsze ciężko znaleźć siłę aby życiowo ruszyć dalej, znaleźć drogę naprzód.

Ściana rośnie z każdym „odpuście to wtedy się uda”, z każdą koleżanką bezproblemowo zachodzącą w ciążę i choć jest ci miło, gdy trzymasz czyjegoś maluszka i słyszysz „pasuje ci”, to wtedy też… ściana rośnie, a ty czujesz, że staje się przeszkodą nie do pokonania. Choć czujesz, że zrobiłabyś wszystko i przecież wszystko robisz, to okazuje się, że i to nie wystarcza. Najchętniej nikomu byś nie mówiła o tym co czujesz, co przeżywasz… ale pod tą cholerną ścianą oprócz przeszkód rosną emocje i w pewnym momencie masz ochotę wykrzyczeć całemu światu jakie to niesprawiedliwe, jakie trudne i jak ci źle. Wcale nie chcesz wsparcia, chcesz spokoju. Tak, spokoju. Aby nikt nie pytał już o rodzeństwo dla syna, nie doszukiwał się na zdjęciach wrzucanych do sieci „brzuszka” pod luźnym swetrem, nie snuł domysłów, które zza twoich pleców szybko docierają do twoich uszu. Aby gdy już zajdziesz w upragnioną ciążę było to tylko i wyłącznie twoją sprawą i decyzją, gdy podzielisz się tą radością ze światem. Niezależnie od lokalnych i internetowych czarownic, które „przecież widzą TEN błysk w oczach”. Abyś nie musiała tłumaczyć się z prób, strat i swojej drogi. Abyś zatrzymała się pod tą ścianą, zebrała siły i …ruszyła dalej. Tego Ci życzę dzielna Kobieto.

Sobie również tego życzę.

ps

Rok temu napisałam osobisty tekst kapusta (czasem głowa pusta) i nadal jest on bardzo aktualny, choć może jeszcze smutniejszy z perspektywy mojej ściany…


Zdjęcia Izabela Pluskwa Fotiska

Sukienka Just Paul

Biżuteria Apart

4.3 13 votes
Article Rating

Patrycja Sołtysik27 sierpnia, 2021share

Subscribe
Powiadom o
guest

23 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
trackback
1 rok temu

[…] nastąpiło też z powodu ściany o której pisałam, miejsca w procesie leczenia w jakim teraz jesteśmy, oraz po prostu moje emocje […]

Magda
Magda
1 rok temu

Ile bolesnych słów nasłuchałam się od otaczających mnie ludzi, że mam jedno dziecko, że zapewne takie smutne, że nie ma rodzeństwa, a rodzeństwo to najpiękniejszy prezent jaki można dać dziecku… a pytań mnóstwo pod tytulem: kiedy wreszcie zdecyduje się na drugie, że nie samą karierą człowiek żyje, a gromada dzieci to ogrom radości, a co jeśli temu jednemu coś się stanie, będziesz miała wtedy drugie… Już samo myślenie takich osób, że można stratę jednego dziecka „przykryć” obecnością drugiego daje wiele do myślenia. U mnie problem nie jest po mojej stronie ale ściana jest po stronie męża, którego brzemię choroby powoduje… Czytaj więcej »

Marcia
Marcia
1 rok temu

Każda z nas ma jakąś swoją drogę do przejścia. Każda ma jakąś ścianę nawet jak mamy dzieci to te ściany bezsilności są. Zycze Wam osiągnięcia tego o czym marzycie. I asertywności. Powiedzcie zwyczajnie czasem „spieprzaj: komuś kto się ładuje w Wasze życie. Nie ważne czy to ktoś bliski. Dyplomacja czasem nie pomaga i trzeba dosadnie. Bo śniegu juz dawno nie ma a ludziki sniegowe jakby pozostały

Agnieszka
Agnieszka
1 rok temu

Ja od 4 lat czekam na nasz mały cud. Bez sukcesów. Zostało In vitro…Bardzo się boję. Leczenia I tego czekania ,czy się udało..Mam wrażenie że ściany mnie otaczają już z każdej strony. Wszystkie koleżanki już z dziećmi ,ja nie..Tekst,odpuść a się uda traktuje już z niechęcią I wściekłością. Jakoś nikt nie umie mi odpowiedzieć jak to zrobić by było dobrze..Z chęcią z takiej porady bym skorzystała..Dużo siły i spokoju dla wszystkich…

Też tak mam
Też tak mam
1 rok temu

Dziękuje za ten tekst. Kilka lat temu ta ściana była mocna, mocniejsza niż ja sama. Obok mnie bawi się właśnie moja 2,5letnia córka. Chciałabym by miała rodzeństwo a nadal boję się że ściana wróci… to była moja 4 ciąża, trzy poprzednie kończyły się zanim serduszko zaczynało bić. Nie było słodkiego klepania się po brzuszku, był za to codzienny zastrzyk z heparyny w brzuch i ogromny lęk. Doskonale pamiętam emocje gdy dowiadywałam się o kolejnej ciążach koleżanek, domysłów gdy odmawiałam wina podczas ślubu kuzynki. Pamiętam ten ból gdy trzy dni po trzecim poronieniu mąż cudem namówił mnie bym wyszła z domu… Czytaj więcej »

Last edited 1 rok temu by Też tak mam
Sylwia.
Sylwia.
1 rok temu

A ja z doświadczenia wiem naprawdę wiem że w najmniej niespodziewanym momencie życia ściana runie jak domek z kart. Choruję na endo od wielu lat. Lekarze bezradnie rozkładali ręce. Moja ściana była naprawdę potężnym murem aż do teraz. W grudniu zostanę mamą. Cuda się zdarzają. Teraz to wiem. Ściskam mocno.

Joanna
Joanna
1 rok temu

WITAM Pani Patrycjo . Rozumiem Panią I przytulam mocno. Ja również byłam pod ścianą ciągłe pytania że jedno to kaleka,kiedy syn będzie miał rodzeństwo i wiele różnych przykrych słów. ALE NIKT się nie spytał co się dzieje, czy masz problem para zostaje z tym sama niestety.Ale daliśmy z mężem sobie czas pół roku staraliśmy się o najmłodszego syneczka,,.,,ktùry ma 4 latka i tylko mama i mama z tatą nigdzie nie pójdzie. ,,.Mam DWUJKĘ dzieci Ale to co było dla mnie zawsze pozostanie w pamięci. Pani Patrycjo jest Pani wspaniałą żoną i Mamusìą Stasia przyjdzie czas że do Pani Słoneczko zaśweci.… Czytaj więcej »

Patrycja
Patrycja
1 rok temu

Doskonale Panią rozumiem… Wiele razy, walcząc o upragnioną ciąże, znajdowałam się pod „ścianą”. Raz, po latach walki, udało o mi się przez nią przebić i mam cudownego Syna. Jest jedynakiem niestety…. Z jednej strony wiem, że i tak mieliśmy z mężem ogromne szczęście, bo przecież nie każdemu się udaje… Z drugiej strony, nie jest mi obcy ból, smutek i ta bezradność… Endometrioza pozbawiła mnie szansy na ponowne macierzyństwo i rodzeństwo dla mojego Syna. Ale za Panią bardzo mocno trzymam kciuki. Proszę walczyć! Proszę się nie poddawać! Głęboko wierzę, że Pani droga będzie miała szczęśliwe zakończenie ❤️

Sandra
Sandra
1 rok temu

Pani Patrycjo, od ponad roku śledzę Pani instagram i czytam na blogu wpisy. Jest Pani wspaniałą mamą i żoną. Często podziwiam za siłę wewnętrzną i spokój, którego mnie w wielu sytuacjach brak. Bardzo poruszył mnie ten wpis, ponieważ oprócz tego, że jestem mamą dwójki maluchów to jestem też położną i z tym temat mam do czynienia. Znając z doświadczenia tyle historii związanych z niepłodnościa i walką ludzi pragnących mieć swoje dzieci wyobrażam sobie jakie to trudne i ciężkie. Nie mogę zrozumieć osób, które często wiedzą o problemach swoich bliskich i tak dokładają swoim zachowaniem i dogadywaniem jeszcze więcej zmartwień. Widząc… Czytaj więcej »

Ola
Ola
1 rok temu

A ja chociaż nie mam niepłodności pod podobna ściana stoję.. I gdy człowiek zaczyna liczyć, że ta ewentualna różnica wieku między pierwszym a tym drugim jezeli już kiedyś bedzie to taka duża się robi, że zegar biologiczny tyka i coraz bliżej do 4 z przodu.. Ze wszyscy wokół już 2,3,4 dzieci mają a nasze to taki biedny jedynak, a ja taka samolubna bo mężowi kolejnego dziecka dać nie chce :/ To nie tylko kwestia niepłodności, to kwestia też tego czy ryzykować swoje zdrowie dla kolejnego dziecka, czy mieć kolejne dziecko bo inni naciskają, bo tak wypada, bo biedny jedynak.. Bo… Czytaj więcej »

Minikin
Minikin
1 rok temu

Tak po prostu dziękuję za ten tekst. Dokładnie tak się czuje. Stoję przed ścianą i nie jestem w stanie wytłumaczyć innym co się we mnie dzieje

Marta
Marta
1 rok temu
Reply to  Minikin

Jest nas więcej, ja też stoję w tym samym miejscu….. Dużo ciepła i wytrwałości Ci życzę❤️

ANNA
ANNA
1 rok temu

Dziękuję za te słowa. Ja walczę prawie 4 lata o upragnione dziecko… czuję, że ta „ściana” jest w każdej opisanej przez Panią sytuacji w moim życiu.
Ściskam mocno

ANNA
ANNA
1 rok temu

Dziękuję:*

23
0
Would love your thoughts, please comment.x